Blogi | Regulamin | FAQ    
aaricia Blog     
wpisy: 44
znaki: 50203
ostatni wpis sprzed dni: 1191
założono dni temu: 2389



2007-05-30 09:07 | m u s t a n g

Świat ciepły, zamrożony w upale.
Dom oddycha jednostajnie - widzę jak przez okna wpuszcza i wypuszcza oddech lekko falując zasłonami z organzy. Bez za oknem bezcelowo pomachuje swoimi gałązkami, zdaje się jakby narzekał.

Szukam w głowie myśli, której mogłabym się uczepić, pobrzmiewa mi tylko fragment dzisiejszej modlitwy i przebłysk:

" ja i czas to jeździec i dziki mustang. mustanga nie można okiełznać ani zatrzymać. jeździec, póki żyje, jest przywiązany za nogę do szyi dzikiego konia i musi nieustannie pamiętać o tym aby nie tracić kontroli nad galopującym zwierzęciem... "

Tagi wpisu: mustang modlitwa czas

Komentarze (1)

2007-02-12 12:45 | s u m i e n n i e

Tyle by się chciało zobaczyć. Tyle powiedzieć.
Skrzydlaci ludzie-ptaki zajęli się swoim niebem, skłaniającym się przed Bogiem.
Wydaje mi się, że w tej ciszy, kiedy nie ma Ciebie w domu, czai się wołanie do ludzi-ptaków, do ich pierzastych skrzydeł: "Chociaż kroplę ukojenia poproszę!".
Jeśli za dużo już zostało powiedziane, czy da się to wszystko odmówić? I jak zmienić obraz, który widzę w lustrze i który przypomina mi o wszystkich złych słowach jakimi w Ciebie rzuciłam?

Wyrzuty sumienia - sumienie znowu reaktywowane. Dobrze. Niech pulsuje.
Niech walczy we mnie z obojętnym wzruszeniem ramion i zdawkowym "nie-czuję-się-winna".
Jak już Duch przeprowadzi tą wielką demolkę moich pewniackich min i grymasów, ujrzę prawdziwe łzy, prawdziwą, świeżą skórę na policzkach, otoczone iskrzącą bielą tęczówki z kropelkami źrenic po środku, spojrzenie prawdziwe.
Powiem ci wtedy -przepraszam-.

Tagi wpisu: sumienie

Komentarze (0)

2006-10-25 19:21 | s z a r o ś c i

Dom stoi cicho, otulony aksamitnym golfem.
Cykanie kuchennego timera tak leniwie odpręża.
Zapach chleba, o dziwo, nie przynosi mi głodu i myśli o jedzeniu, mimo że nic dzisiaj nie zjadłam. Zapach chleba przypomina mi, że są rzeczy proste i szlachetne.
Tak trudno mi dziś uchwycić się tej myśli.
Widzę czarno-biało.
Znowu nie ufam nijakiej szarości.

Komentarze (0)

2006-10-04 09:37 | s t a r e - n o w e

wracam na uczelnię, po roku przerwy.
ani bardziej mądra, ani bardziej wypoczęta, ani-ani.
czas tylko się zmienia, choć dla mnie jest jak zastygły w pół-ruchu - ta sama jesień, te same smutne drzewa, te same słowa..
tylko słońce jakoś zapamiętalej rozkłada długie szablony cieni na gasnącej ziemi,jakby chciało zostawić pamiątkę po sobie zanim ucieknie przed północnym wiatrem.

Komentarze (1)

2006-01-26 02:11 | t o p i e l e c - w - b i e l i

Ręce trzęsły mi się w przegubach. Trzymałam ołówek tak kurczowo, jak kurczowo zaciska się dłoń na poręczy fotela w laboratorium, przy pobieraniu krwi. Cała miłość do rysowania ściekała wzdłuż ciała, po ramionach, potem po rękach, drżących przegubach aż do koniuszków palców.
A działo się to w ubiegłą sobotę. Leżałam na sofie, przy piecu, w cieple powietrza oraz wygodnej pozy, jakby zawieszona w próżni, bez żadnych odciskających się materii spodni, bez uwierających ziarenek grochu pod poduszką kanapy. Dźwięki muzyki jak stado płynnie sunących przed siebie dzikich gęsi przecinało przestworza, o których zapomniałam, że są we mnie.
Później zamknęłam oczy i pod powiekami kręciłam filmy, małe formy, pocięte w rytm muzyki, klatki krótkie jak sieczka i dłuuugie jak taśma filmowa rozgrzana nad palnikiem i porozciągana na makaron. Obrazy były piękne i szybko gasły, a ich powidoki tłukły się we mnie, jakbym je miała obowiązek wypluć z siebie, wypuścić.
I wtedy zaczęły się coraz bardziej urywać, zostawały tylko pojedyncze kadry. Wstałam z sofy i płynnymi, egzaltowanymi ruchami, bo bałam się gwałtownością spłoszyć samą siebie, przypięłam papier do deski, naostrzyłam ołówki, spojrzałam na biały papier i...

...kiedy rzucałam się w ramiona nieskazitelnej bieli papieru płakałam, jak Syn Marnotrawny wtulający się w ramiona Ojca. Dotykając białego okna przede mną, zaczęłam na nowo nazywać obłoki.
-Ty jesteś Talent. Ciebie wykopię z miejsca, w którym zasypałam cię ziemią pół roku temu. Ciebie oczyszczę i będę używać. Na chwałę Tego, Który mi ciebie dał.

Kochani! Odkopcie swoje talenty! I nie zasypujcie ich!

Pozdrawiam ciepło
Już trochę mniej smutna
aaricia

Tagi wpisu: talenty

Komentarze (4)

2006-01-17 20:22 | o c e a n

Nie potrafię pisać. Kursor niecierpliwie tętni na białej kartce przyczepionej do monitora. Pogania mnie.

W sercu Aaricii smutek głębszy niż czapa burzowych chmur nad oceanem.
Aaricia wypłynęła na Ocean.
Nie wiem gdzie są jego brzegi. Gdziekolwiek spojrzę widzę szare, sztormowe niebo.
-Skąd w moim sercu szarość?
-Halo?
-Skąd się wzięła ta szarość?
-Czy ktoś zgwałcił tęczę zwijając ją w kulkę jak zwija się szalik i wciskając do rękawa niebios?
-Nie. Ta szarość, droga pani, to jest kolor czysty, Pantone Cool Gray 11 C, szarość chłodna jak stal, mieszanka bieli i czerni na porcelanowym talerzyku.

W moim sercu do tytanowej bieli wrzuciłam czerń sadzę. Sama. Własnoręcznie.
Ech, gdyby ta grzeszność była jedną, cienką niteczką wrzuconą do studni... Ta grzeszność to pająk, sprytny owad, który w całej gładkiej nieskazitelnej ścianie studni odnalazł szczelinkę, w której zamieszkał. Tam, schowany, z podkurczonymi łapami czeka na noc aby wyjść ze swego domu i rozstawić sieci. Tam, siadając pośrodku, gapiąc się w granatowe niebo, wyczekuje na moje spieczone usta, aby nie dać im się zanurzyć w chłodnej, orzeźwiającej wodzie.

Smutek.
Bóg oczyścił to miejsce nie raz. Bóg zszedł po drabinie do studni, aby zaczerpnąć dłońmi wody z jej dna i napoić nią mnie.
Smutek.
Bóg rozdmuchał chmury nad moim oceanem, aby mnie grzało słońce i przybił do sklepienia nieba miękkie obłoczki, żebym się nie nudziła monotonią błękitu nadając obłokom imiona.
-Ty nazywasz się "Głowa Dzika"
-A ty "Fajansowy kubeczek"
-Ty zaś jesteś "Kobieta stojąca tyłem"
-Ty "Dzieci skaczące do wody".

Smutek. Smutek czysty. Smutek, nie rozpacz. Smutek, który musi być, który nadaje przejrzystości powietrzu. Smutek, którego się nie pociesza.
Bo to Duch we mnie płacze, gdyż zastał mnie w zaniedbanym sercu.
Biel tytanowa naruszona czernią.
Studnia zasnuta pajęczymi nićmi.
Obłoki zapomniane, bezimienne, nie nazwane.

Tagi wpisu: smutek

Komentarze (3)

2006-01-13 23:10 | w-w i e ż y

Ja jestem tu, uśpiona ciszą ceglanych ścian, czekam na tego, który jest tam.
W myślach śledzę jego kroki, obiektywem pamięci widzę miejsca tak jak moje oczy je zobaczyły, nie tak jak on je widzi.
Kiedy patrzy na mnie myślę o twarzy, którą widzę w lustrze wieczorem, ścierając dzień tonikiem, co pachnie jak dzika róża.
A on mnie widzi inaczej. Ma inne screenshoty w pamięci, inne kadry, zdjęcia inaczej poukładane.

Kiedy byłam mała lubiłam się przyglądać jak dorośli grają w remika. Prosiłam mamę, żeby dała mi potrzymać wachlarz z kart w ręce. Patrzyłam na twarze dam i królów i myślałam o księżniczkach, zamkach, giermkach i wiejskich chatkach pachnących świeżym chlebem.
I niebo zawsze było niebieskie..
I róże były tylko różowe..
A słoneczniki na łykowatych szyjach świeciły jak słońca.

Chowałam się za wachlarzem z kart i przy stole pełnym graczy, w hałasie rozmów stawałam się księżniczką o twarzy damy i uciekałam do wieży, na samą górę, żeby tam stanąć w oknie i wpatrywać się czy kotara nieba nie uchyli się na horyzoncie, wpuszczając do mojego świata królewicza z bajki na koniu trzymającego w ręce zamiast miecza karabin maszynowy, taki sam jaki miał synek sąsiadów z drugiego piętra. Broń u boku rycerza- nieodzowny w walce przeciw smokom.

Czekam w ceglanej wieży na królewicza, który wróci z pracy. O ósmej rano horyzont podniesie się na chwilę, ale tylko tam gdzie on będzie chciał wejść. Otworzy drzwi do domu przyprowadzając ze sobą pachnący mróz. Zobaczy mnie jak śpię, tak jak ja sama nie zobaczę się nigdy.

Tagi wpisu: czekanie

Komentarze (0)

2005-12-24 16:10 | j e s t e m - b o g a t a

W najdalszym zakątku ziemi,
w najgłębszym zakamarku serca,
w najciemniejszym dniu w roku,
w najzimniejszej porze,
w najuboższym żłobie..

.. Bóg się rodzi.


Może posiadasz wiele przedmiotów, przyjaciół i monet,
a może nie masz nic,
nieważne,
jeśli wiesz co to znaczy być zranionym, odrzuconym, chorym, bezdomnym, ubogim -
bo zranionym na ciele albo w sercu,
odrzuconym przez świat jak niepotrzebny narząd,
albo chorym, fizycznie lub raczej chorym na zagubienie w kosmosie,
czy też ubogim - cierpiącym na brak miłości,
jesli WIESZ
to wiedz także, że Jezus nie urodził się w pysznym pałacu,
ale w nędznej szopce, na peryferiach Betlejem,
dziś może narodzić się w Tobie, człowieku,
tylko Go przyjmij pod swój daszek.
:)

PRAWDZIWEGO świętowania.

Tagi wpisu: jezus

Komentarze (6)

2005-10-25 12:31 | p r z e c i w g r a w i t a c j a

Dociera do mnie, że Jego słowa są trwalsze od diamentu.
Diament, co tnie szkło jak masło. Obietnice Boga tną moje wątpliwości, zamieniając ich twardą skorupę w miękkie próchno. Patrzę jak włókno po włóknie zdejmuje ze mnie kontrargumenty. Jak nagle te moje zarzuty, asy, którymi chciałam mu sypnąć z rękawa, znienacka, którymi chciałam Go stłamsić i zdeptać przestają mieć moc. Są marne i tracą kolor.
A On to wszystko ściąga z mojego grzbietu, wszystko co sobie sama zapakowałam na plecy, robi to z miłością i delikatnie, jakbym była z cukru. Na początku jest mi zawsze głupio i chyba się złoszczę a potem sama pomagam mu ciskać tym złomem, patrzeć jak rozsypuje się w drobny mak. Patrzeć na nagie wraki moich niezależności, moich mądrości i przebiegłych planów. Leżą rozsypane po polach, a nad nimi niebo, nisko zakręcone wieczko wszechświata.
To nawet nie jest porażka, to moje zwycięstwo. Pozwalając Mu mnie przekonać wygrywam. Bo w Nim jestem ja, a bez Niego mnie nie ma.

Tagi wpisu: obietnice

Komentarze (5)

2005-10-22 21:55 | s i o s t r z a n e

22 października 2005

Moja siostra jest piękna.
Patrzyłam wczoraj na jej oczy, skulony wzrok, patrzyłam na jej rzęsy, trzepotały szybko i nieregularnie, pomyślałabym, że to dwa czarne, welwetowe motyle usiadły na jej powiekach, na ich skrzydłach szkliła się świeża rosa.
Siedziałyśmy w kawiarni przy kawie amaretto, świat gnał naprzód, w oknach łapałam tylko powidoki ulicy, a nasz stolik był w zupełnie innej strefie czasowej.
Grzebała smutek w topniejących, czekoladowych lodach, tych, które najmniej lubi. Zjadła tylko owoce i śmietanę z wierzchu, to był jej wczorajszy obiad, to i tak było za wiele dla związanego w supeł żołądka.
Jak odkroić kogoś, kogo się kocha a kto wybiera zupełnie inna drogę, jak odkroić wszystkie plany, które straciły sens? A może lepiej nie kroić, tylko zaniedbać i poczekać aż to wszystko powoli przestanie oddychać i umrze?
Wieczorem zadzwoniła do mnie, słyszałam że jest gdzieś w mieście, szwendała się bez celu, poprosiła, żebym jej zaśpiewała jej ulubioną piosenkę o Bogu-przyjacielu, o tym, że cały czas jest przy niej. Śpiewałam do słuchawki i słyszałam jak sobie płacze.

I miałam w sercu jeszcze jedną, bardzo prosta piosenkę o Bogu dla niej, o tym że kocha ją pomimo wszystko, pomimo tego, że ktoś inny jej już nie kocha..

"Nie zważajcie na to
że śniada jestem.
nie patrzcie na to,
że upadam wciąż.
Król kocha mnie
Król cieszy się mną
Piękna jestem
Piękna jestem..
Pociągnij za sobą mnie pobiegniemy już razem, pobiegniemy już razem..."

Zobaczysz wkrótce dzień w którym sama dasz radę z pełnym przekonaniem zaśpiewać te słowa :)

Tagi wpisu: moja siostra

Komentarze (1)

     Strona 1 z 5      następna >>